Ogród

Bierna hortiterapia

hortiterapia

Wracamy do Was z kolejnym artykułem Michaliny! Tym razem wyjaśnia Ona czym jest bierna hortiterapia. Pamiętacie Jej pierwszy artykuł? Tak? Wobec tego zapraszamy do lektury poniższego!

W dzisiejszym artykule chciałabym opowiedzieć krótko o tym, jaki wpływ ma na człowieka przebywanie w środowisku przyrodniczym.
Wedle nomenklatury terapeutycznej nazywa się to bierną hortiterapią. Bierną, ponieważ nie wymaga od nas wysiłku. Cały proces poprawy funkcjonowania odbywa się w oparciu o nasze wrodzone skłonności. Procesy ewolucyjne naszego gatunku zachodziły w przestrzeni przyrodniczej i dzikiej. To dlatego dziś nasz organizm ma pewne preferencje w kierunku takiego środowiska.

Nasza uwaga najlepiej regeneruje się w czasie spaceru w ogrodzie, nasza ciekawość jest pobudzana przez obserwację żywych organizmów, nasze zmysły chłoną z wielką łatwością barwy i zapachy kwiatów. Najbardziej zaskakujące jednak może wydawać się to, że już krótkotrwały kontakt z przyrodą, polegający np. na spacerowaniu po lesie (forest bathing) może znacząco zredukować napięcie i obniżyć nam ciśnienie krwi. Dlaczego? Podczas swobodnego spaceru nasza uwaga wędruje po krajobrazie mimowolnie. Nasz mózg przełącza się wtedy na inny tryb funkcjonowania. Odbija się lekko od pojawiających się bodźców, które są dla nas ciekawe i nie wymagają długotrwałego skupiania się na jednej rzeczy. Możemy usłyszeć śpiew ptaka, ale za chwilę skierować się ku szelestowi liści w krzakach albo płynącemu strumieniowi. Jest to tzw. „miękka fascynacja”, do której jesteśmy bardziej predestynowani w porównaniu z wielogodzinnym pracowaniem nad jednym zadaniem na komputerze.
Fakt, że przebywanie wśród wytworów przyrody sprawia taką przyjemność, może wyjaśniać Teoria Przyjemności Wynikającej z Fluencji Przetwarzania – podobają nam się obłe kształty kamieni, meandrujące ścieżki, miękkie kępy mchu i trawy o wiele bardziej niż ostre kształty budynków.

Badania amerykańskiego psychologa środowiskowego i architekta krajobrazu, Rogera Ulricha, wykazały, że osoby, które przebywały w szpitalu, o wiele szybciej z niego wychodziły i odczuwały mniejszy ból, jeśli za oknem szpitalnej sali mogły zobaczyć las i zieleń, a nie ceglany mur! Czasem naprawdę tak niewiele trzeba. Ulrich zaobserwował, że ludzie odczuwają mniejszy stres, gdy widzą przez okno zielone dachy albo ogrody wertykalne. Być może to jest więc dla nas szansa w betonowych dżunglach?

Michalina Giemza

Studentka IV roku Psychologii Uniwersytetu Jagiellońskiego. W przeszłości również studentka Ogrodnictwa. Pomost łączący obie dziedziny odnajduje w hortiterapii. Ważna jest dla niej praca na rzecz ochrony środowiska, zbliżania ludzi do natury i pomoc osobom przewlekle chorym somatycznie.