Ogród

Hortiterapia, czyli leczenie za pomocą przyrody

Hortiterapia

Hortus to ogród, a terapia to przywracanie zdrowia. Wiemy, że obcowanie z naturą dobrze na nas wpływa. Czasem jednak nie do końca sobie uświadamiamy dlaczego tak się dzieje. Nasz dzisiejszy gość, Michalina, przybliży Wam temat hortiterapii i wpływu bliskości przyrody na nasze samopoczucie.

Hortiterpia – ogrodoterapia

O hortiterapii, czyli ogrodoterapii, ostatnio zaczyna się w Polsce słyszeć coraz częściej. W krajach zachodnich takich jak Niemcy, Francja czy Kanada, jest to metoda stosowana już od dłuższego czasu. Tylko czym jest owo magiczne leczenie za pomocą ogrodu? Będąc profesjonalnym, jest to interdyscyplinarna metoda terapii zajęciowej z pogranicza fizjoterapii, ogrodnictwa i psychologii. Prowadzą ją wyspecjalizowani hortiterapeuci. Od niedawna można szkolić się w tym kierunku również w Polsce, na nowo otwartych studiach podyplomowych. Terapia ogrodnictwem polega na wykonywaniu różnych ogrodniczych zabiegów, ale w połączeniu z refleksją nad nimi. Terapeuta pomaga wejść pacjentom w stan odprężenia, motywuje do pracy, która może przynieść wymierne skutki, np. w postaci pięknie zabanego ogrodu, projektuje takie zadania, które pobudzają wszystkie zmysły i zachęca do przyjemnej aktywności fizycznej w kontakcie z przyrodą, co samo w sobie jest lecznicze. W takim wypadku mówi się o aktywnej hortiterapii. Ponadto, wyróżnia się też hortiterapię bierną, która polega na obserwacji przyrody, skupianiu się na niej i uważnym przeżywaniu spacerów np. po lesie.

Człowiek i natura

Ludzie od zawsze intuicyjnie odczuwali korzyści płynące z kontaktu z naturą. W starożytnych miastach zawsze była przestrzeń na ogród. Jednak, aby ta relacja z przyrodą miała prozdrowotny charakter, motywacją ludzi nie mogą być potrzeby żywieniowe czy materialne. Hortiterapia opiera się na filozofii zachwycania się naturą. Wszystkie czynności, jakie się wówczas podejmuje, nie są ukierunkowane na cel – sama czynność jest celem. Możliwość opiekowani się roślinami, obserwowanie cyklu życia roślin i odnajdywanie podobieństw z ludzkim życiem, praktykowanie mindfulness w naturalnym środowisku – te i tym podobne cele są wymieniane jako leczące na poziomie psychologicznym. Ktoś mógłby zapytać: cóż w takiej relaksacyjnej terapii zaskakującego? Przecież tak samo można zajmować się swoim hobby czy uprawiać sztukę. Otóż nie do końca. Wedle najnowszych badań kluczowe jest tutaj przebywanie z żywymi istotami, w zielonym środowisku. Tę preferencję tłumaczy koncepcja biofilii, która mówi o tym, że ze względu na naszą przeszłość ewolucyjną, w nasze geny wpisane jest odczuwanie radości i poprawy dobrostanu w czasie przebywania w przyrodzie.

Oczywiście, hortiterapię praktykować można i w środowisku miejskim, wystarczy przyjąć jej postulaty i w bardziej świadomy sposób korzystać z działki, balkonu, parku czy ogrodu botaniczego. Już w czasie krótkiego pobytu na łonie natury, nasze ciało zacznie odczuwać poprawę na poziomie fizjologicznym (np. obniżenie ciśnienia krwi) i psychologicznym (np. zrelaksowanie, regeneracja uwagi), do czego bardzo zachęcam.

Michalina Giemza

Studentka IV roku Psychologii Uniwersytetu Jagiellońskiego. W przeszłości również studentka Ogrodnictwa. Pomost łączący obie dziedziny odnajduje w hortiterapii. Ważna jest dla niej praca na rzecz ochrony środowiska, zbliżania ludzi do natury i pomoc osobom przewlekle chorym somatycznie.