Ogród

Ogród zamiast siłowni

motoryka

Jeśli czasem zaglądacie do nas na FB, to wiecie, że na co dzień pracuję jako trenerka i specjalizuję się w treningu funkcjonalnym. Temat ruchu i terapii ruchem jest dla mnie niezwykle ważny, bo każdego dnia dostrzegam, jak ruch działa nie tylko na ciało, ale też na stan emocjonalny oraz umysł. Napisałam już kiedyś artykuł o tym, jakie są zalety angażowania dzieci do prac ogrodowych. Zupełnie nie skupiałam się w nim jednak na aspekcie ruchu i aktywności fizycznej. Dlatego dziś postanowiłam napisać o związku pomiędzy byciem ogrodnikiem, a byciem sprawnym i gibkim 🙂

Motoryka

Motoryka, to po prostu zdolność do fizycznej aktywności, czyli wykonywania ruchów. Mamy małą motorykę i dużą motorykę.
Mała motoryka to sprawność i zdolność do ruchu naszych dłoni i palców. Duża motoryka odnosi się do sprawności ruchowej całego ciała. Może się wydawać, że ruch i sprawność są nam dane przy urodzeniu, ale wcale tak nie jest! 
Wie o tym każdy, kto kiedykolwiek obcował z noworodkiem. Po urodzeniu ruchy wykonywane przez ludzkie ciało są bezwolne i niezależne od woli dziecka. Dopiero z czasem niemowlę zaczyna w kontrolowany sposób ruszać rękami, nogami czy głową. Nawet coś tak naturalnego i oczywistego jak uśmiech jest umiejętnością, której niemowlę musi się nauczyć. Pierwsze miesiące naszego życia są więc czasem bardzo intensywnej nauki. Najpierw duże, ważne ruchy (unoszenie głowy, obrót na plecy, próby siadania), a potem mała motoryka, która wymaga precyzji i dokładności. To dlatego kupujemy dzieciakom sortery z klockami o różnych kształtach czy zabawki, które można łączyć i układać w wieże. Nieco później pojawiają się puzzle czy rysowanie, czyli doskonalenie precyzyjnych ruchów zaliczanych do małej motoryki. Interesujący jest fakt, że praca nad motoryką powinna trwać całe życie! Nasze ciało jest stworzone do ruchu i jeśli tego ruchu nie ma przez długi czas, nabyte niegdyś umiejętności zanikają. Wynika to zarówno z faktu degeneracji tkanek, jak i z braku stymulacji połączeń nerwowych pomiędzy mózgiem a mięśniami!

Motoryka a ogrodnictwo

Jest więc człowiek, który wyrósł już z okresu niemowlęctwa i wykształcił u siebie dużą i małą motorykę. Teraz musi nad nimi ciągle pracować. Gdzie w tym wszystkim jest ogród?
Ogrodnictwo to ruch! Nie da się mieć ogrodu i nic nie robić. W naszym klimacie prace przy roślinach trwają od wczesnej wiosny do późnej jesieni. Dobrych 8 miesięcy od pierwszych wysiewów (także tych parapetowych), aż po zakończenie sezonu (najchętniej ogniskiem i pieczonymi ziemniakami, choć w mieście to niemożliwe). Sianie wymaga dużo precyzji i  dokładności. Nasypywanie do minidoniczek drenażu, a potem ziemi. Chwytanie pojedynczych nasion i umieszczanie ich na środku doniczki. Ostrożne podlewanie każdej pojedynczej rośliny, potem pikowanie i przesadzanie. Wszystko to dosyć wymagające zadania nie tylko dla dzieci, ale także dla dorosłego! Prace ogrodowe, które wymagają precyzji i operowania dłońmi i palcami doskonale rozwijają naszą małą motorykę. Latem i wiosną i będą to także: wyszukiwanie i zbieranie poziomek pomiędzy liśćmi, przycinanie gałęzi krzewów, podwiązywanie pomidorów, plewienie (chwyt szczypcowy + nauka rozróżniania chwastów od nie-chwastów :-)) czy zrywanie kwiatów, ogórków i innych owoców naszych działań. Z kolei duża motoryka, to grubsze prace: przenoszenie worków z ziemią czy keramzytem, szlifowanie skrzynek na doniczki, przekopywanie grządek, przewracanie kompostu, a dla szczęśliwców z dużymi ogrodami, także przewożenie taczkami kilogramów wyhodowanych warzyw i owoców.

Nawet nie czujesz, jak trenujesz

Chyba niewielu z nas pracując w ogrodzie, myśli o tej pracy jak o zaplanowanym do wykonania treningu. Rozmyślamy raczej o tym, w którym miejscu posiejemy marchewkę, a gdzie na przekopywanej właśnie grządce wyrośnie jarmuż. Czasem także o tym, że słońce strasznie praży, albo o tym, że Twój mąż/chłopak/żona/koleżanka przekopał już swoją grządkę i ma fajrant. Aktywność fizyczna jest więc przyjemnym “skutkiem ubocznym” pasji, jaką jest ogrodnictwo. Jedyne, co sprawia, że czasem uświadamiamy sobie, że to całkiem spory wysiłek dla organizmu, to bóle mięśniowe nazajutrz (nie mówcie “zakwasy”, bo mit o zakwaszeniu mięśni po treningu obalono już jakiś czas temu :-))

Ogród zamiast siłowni?

W ogrodzie potrenujesz nie tylko siłę czy wytrzymałość, ale także koordynację i równowagę. Chodzeni po wąskich ścieżkach pomiędzy grządkami, przeskakiwanie nad rabatami, kiedy nie chce Ci się nadrabiać drogi i iść ścieżką dookoła (ja tak robię:)). Samo spacerowanie po ogródku pomiędzy wijącymi się wszędzie pędami ogórków, dyni i tykw to niezła ekwilibrystyka. A już przycinanie wyrośniętych do niebywałych rozmiarów krzewów pomidorów i próba podwiązania ich do istniejących stelaży to jak gra w twistera (Kasia: Domi, przytrzymaj tą gałąź na górze i musisz mi podać sznurek, który leży tam na ścieżce, bo ja trzymam cztery gałęzie, sekator i lizaka Julii, która akurat pilnie potrzebowała go gdzieś odłożyć). Ogrodnictwo jest też niezastąpione w terapiach osób po zaburzeniach aparatu ruchu. Zamiast mozolnych ćwiczeń na salach rehabilitacyjnych (albo lepiej: oprócz nich) można na nowo uczyć się, bądź doskonalić motorykę w wykonując prace ogrodowe, doznając przy tym zbawiennego wpływu natury w gratisie (nazywa się to hortiterapia). Działa to także w przypadku osób starszych.

Ogród i zdrowie do końca życia!

Wszyscy z wiekiem stajemy się mniej sprawni, taka jest kolej rzeczy. Ważne jest jednak, że osłabienie (a z czasem także zanik) mięśni następuje później i w mniejszym stopniu, jeśli pozostajemy aktywni fizycznie. Utrzymywanie szerokiego zakresu ruchów spowalnia efekty starzenia się organizmu. Mniej prawdopodobne jest, abyś obudził się z bólem, jeśli prowadzisz aktywny tryb życia, niż gdy większość czasu spędzasz w fotelu lub na kanapie. Twoje ciało jest bowiem bardziej przygotowane do podjęcia codziennych zadań. Większość prac ogrodowych to wysiłek tlenowy, który ma bardzo korzystny wpływ na serce i układ krążenia oraz układ oddechowy.

No to jak? Wiosną i latem prace w ogrodzie, a jesienią i zimą siłownie i sale treningowe? Spróbujecie? 
Domi - Redakcja Inspekty

Kasia i Dominika: pasjonatki roślin i zdrowego stylu życia. Sąsiadki, wielbicielki miejskich przyjemności oraz odpoczynku na łonie przyrody. Podróżujemy, podglądamy, uczymy się i zmieniamy nasze otoczenie. Postanowiłyśmy pokazać dzieciom (a przy okazji udowodnić sobie), że można wpływać na świat w którym żyjemy i zmieniać go na lepsze.