Dziś, po długim nie pisaniu na blogu, bierzemy na tapetę temat finansowych korzyści z uprawy własnych warzyw i owoców. Tak, dobrze widzisz: finansowych! Twój budżet domowy naprawdę może odczuć lekką ulgę, jeśli praktykujesz miejskie ogrodnictwo.
Jak konkretnie? Kiedy zastanawiałyśmy się nad tym podczas jednego z ubiegłotygodniowych kaw online, zebrałyśmy kilka konkretnych przykładów, jak urban gardening może przyczynić się do oszczędności i realnego wpływu na twój budżet domowy. Zresztą, sam/a sprawdź!
1. Sam produkujesz, więc mniej kupujesz
To taka najbardziej oczywista oszczędność: jeśli masz własnego pomidora, to nie musisz iść po pomidora do sklepu. Jasne, żeby go wyhodować, potrzeba sporo czasu i zaangażowania, ale sam koszt uprawy nie jest przesadnie wysoki. Jak wiecie, jesteśmy zwolenniczkami upraw niskobudżetowych, które nie zrujnują domowego budżetu. Mamy więc koszt nasion, koszt obornika (nie wymieniamy ziemi co roku) i koszt wody do podlewania, jeśli lato jest wyjątkowo suche. A z jednego krzaka pomidorów uzyskujemy kilkanaście (lub więcej) owoców. Brzmi jak całkiem opłacalny pomysł, prawda? Jeśli dodasz do tego niesamowity smak domowego pomidora, to zdasz sobie sprawę, że to naprawdę się opłaca!
2. Ekologiczne warzywa
Warzywa z upraw ekologicznych są dużo droższe niż te z upraw konwencjonalnych.To jest fakt, a jak to się ma do miejskiego ogrodnictwa? Twoje własne uprawy są tak ekologiczne, jak tego chcesz. Ty decydujesz, jakich nawozów i środków ochrony roślin używasz. Jeśli nawet postawisz na te naturalne, koszt produkcji Twoich własnych warzyw będzie sporo niższy, niż koszt zakupu ekologiczny owoców, ziół i warzyw.
3. Zioła
Jeśli nawet nie masz dużego ogrodu i wielkich grządek, a jedynie parapet z kilkoma doniczkami, wciąż możesz być miejskim ogrodnikiem i wciąż będziesz oszczędzać. Jedna doniczka bazylii w supermarkecie, to koszt 5-8 pln za minidoniczkę. Folię z zewnątrz od razu wyrzucasz do kosza (generujesz odpady), zużywasz kilka gałązek, a reszta pada na parapecie po 2-3 tygodniach i trafia do kosza.
Jeśli uprawiasz własną bazylię, zawsze masz pod ręką świeże listki i zużywasz ich dokładnie tyle, ile potrzebujesz, A reszta wciąż sobie spokojnie rośnie czekając na swoją kolej. Zimą, kiedy na zewnątrz jest zbyt zimno, można próbować uprawiać zioła w wodzie.
Jeśli jednak nie masz na parapecie własnej bazylii, pamiętaj, że ta z marketu odpowiednio potraktowana też może przetrwać z Tobą dłużej niż kilka tygodni. Wiesz co zrobić, że zioła z marketu nie padały po 2 tygodniach?
4. Sałaty
Lubisz sałatki? Albo kanapki z dodatkiem zielonych listków? Jeśli tak, to wiesz, jak irytująca jest resztka sałaty w lodówce, taka już w połowie zwiędła, ale jednak szkoda ją wyrzucić do kosza… Sposobem na to jest własna sałata czy szpinak. Skoro do sałatek i kanapek zużywamy kilka-kilkanaście listków, to doskonałym pomysłem jest uprawa własnej sałaty i obrywanie po listku. A reszta sobie rośnie!
Dodatkowy plus jest taki, że dzięki własnym uprawom możesz mieć większą różnorodność liści (wystarczy, że wysiejesz różne odmiany).
5. Miękkie i delikatne owoce sezonowe
Truskawki, poziomki, maliny, borówki, porzeczki. Co je wszystkie łączy? Są przepyszne, są owocami lata, sezon na nie jest bardzo krótki i są bardzo delikatne i miękkie.
Kupujesz opakowanie malin czy kilogram truskawek, a pierwsze co musisz w domu zrobić, to je przejrzeć i wyrzucić te uszkodzone. NIeźle, co? Płacisz za owoce, choć wiesz, że zanim doniesiesz je do domu, już kilka z nich będzie nadawało się do kosza.
Sytuacja zmienia się diametralnie, jeśli masz na balkonie własne krzaczki truskawek czy poziomek. Wtedy kolejność jest odwrotna: najpierw robisz owsiankę, potem nakładasz ją do ulubionej, porannej miseczki i dopiero na końcu zrywasz prosto z krzaczka garść poziomek, kilka truskawek, listki melisy i takie świeże pyszności wrzucasz na wierzch. Zjadasz tyle, ile potrzebujesz, a reszta dojrzewa stopniowo ciesząc oko.
6. Czas to pieniądz
Każda minuta jest bezcenna, ponieważ jest unikatowa. Fajnie byłoby czasem poleżeć w łóżku dłużej, albo przytulić się do kogoś fajnego, zamiast drałować pomiędzy półkami w markecie, prawda? Jeśli masz własne uprawy i niektórych warzyw, ziół czy owoców nie musisz kupować, Twoje zakupy mogą trwać krócej! A po owoce do porannej owsianki wcale nie musisz chodzić do sklepu (patrz punkt poprzedni).
7. Do wazonu
Kasia lubi mieć w domu świeże kwiaty. Kiedy w soboty chodzimy razem na targ, ona zawsze wraca do domu z bukietem kwiatów. To znaczy wracała, bo w lecie i jesienią, kiedy kwitną kwiatki w ogródku, to one stoją w Jej wazonie. Lubimy kwiaty w miejskim ogródku i najczęściej stawiamy na te jadalne. Dlatego co roku wysiewamy ich dużo i jeśli trafi się sezon słaby i trudny, to przynajmniej kwiatki nas nie zawodzą. No i znów: takie rozwiązanie wpływa na nasz budżet domowy.
Mamy nadzieję, że przekonałyśmy Cię, że miejskie ogrodnictwo oprócz tego, że jest świetnym sposobem na spędzanie wolnego czasu, niesie też ze sobą wymierne korzyści. A Ty, które korzyści z własnych warzywa cenisz najbardziej?
Dziewczyny, jesteście wspaniałe. Od Was dowiedziałam się o permakulturze i przepadłam — DZIĘKUJĘ!
Zainspirowałyście mnie do przygotowania własnego ogródka w drewnianych skrzyniach — zakochałam się w Waszych drewnianych zrobionych z pionowych desek — skąd zostały zamówione/kupione?
Będę bardzo wdzięczna za odpowiedź 🙂
Bardzo dziękujemy 🙂 Dla nas także permakultura była odkryciem i wymówką 🙂 Teraz już nie musimy ogarniać ogródka przed zimą i nie mamy z tego powodu wyrzutów sumienia 🙂 Skrzynki Kasia wypatrzyła gdzieś w internecie, przyszły już z nacięciami i instrukcją i tyle je złożyliśmy, jak puzzle. Nie podam Ci konkretnego adresu www, bo to było już 2 lata temu i nie go nie pamiętam 🙂 Znajdziesz na pewno pod „grządki podniesione” albo „skrzynie na warzywa”. Powodzenia!!!
Dzięki za odpowiedź 🙂
Plan własnego ogródka już przygotowany, skrzynie postanowiliśmy ostatecznie zrobić samodzielnie z grubych desek metodą Shou Sugi Ban — ale najbardziej czekam na własnoręczne przygotowanie i wysianie ich wg zasad permakultury i 'Back to Eden’
(ściółkowanie zrębkami, korą itp.) — Nową Przygodę czas zacząć!
Wam życzę obfitości pod każdym względem (no, może z wyjątkiem pracy przy grządkach ;-)) dalszego rozwoju i ekspansji w sieci i poza nią! 🙂
Dziękujemy i Tobie także życzymy super sezonu!
Czas to pieniądz- fajnie poleżeć zamiast latać po sklepie. No ale czas i wysiłek na zapierdziel na działce już się nie liczy. To że zamiast spędzić w sezonie np 8h tygodniowo na działce można by przepracować jako nadgodziny i zarobić też się nie liczy. To że trzeba wydać kasę na nawozy, sprzęt, sadzonki, wodę do podlewania, słoiki w przypadku robienia przetworów, na gaz lub prąd w przypadku pasteryzowania, może jakąś szklarnię czy cokolwiek też nikt nie bierze pod uwagę. To że część zbiorów mogą zjeść ślimaki, albo trzeba będzie je czymś potraktować (też trzeba kupić), że mogą wtedy nie być już tak ekologiczne to też nie ważne.
Wątpię że ogródek uprawia się ze względów ekonomicznych. To trzeba lubić